Kazimierz w kwietniu

Piękna, ciepła wiosna. Kazimierz Dolny nad Wisłą. Miejsce z duszą, fascynujące swoim urokiem i pięknem. Nic dziwnego, że od wielu lat ciągną turyści pragnący choć przez krótki czas zaistnieć w innym świecie, doznać estetycznego olśnienia i zanurzyć się w historii. Ledwie przeminęły Święta Wielkanocne, a w Kazimierzu wiosenny ruch. Zróżnicowany, w zależności od dnia tygodnia. Największy ruch w sobotę i w niedzielę. Piątek – w zasadzie jeszcze pusto. Bulwary, rynek, centrum, zabytki, galerie sztuki, wąwóz korzeniowy – można podziwiać w sposób indywidualny, autonomiczny. Wnikamy w estetyczną strukturę miasta i jego specyficzną atmosferę. Można popróbować menu  każdej, nastrojowej i uroczej restauracji oraz bez kłopotów wejść do klimatycznej herbaciarni “U Dziwisza”. Zdecydowanie gorzej, z punktu widzenia entuzjasty piękna miasta i w miarę “ludzkich” warunków jego zwiedzania jest w sobotę. Wyraźnie odczuwalny jest nadmiar odwiedzających w relacji do skromnego obszaru miasta. Natomiast niedziela – to już ogromna przesada. Wszędzie przepełnienie. Strach przed zadeptaniem. Przed zepchnięciem z bulwarów. Nie da się. Pędzą tutaj wszyscy. Na jeden dzień. Na pół dnia. Na chwilę. Aby dostać się i poczuć klimat…, którego uchwycenie w tych warunkach nie jest możliwe. Morze głów. Na chodnikach i na ulicach. Wyjazd z miasta jezdnią jest nadzwyczaj trudne. Po południu nadal korek w kierunku Kazimierza. Jeszcze jadą…. Konkluzja: odwiedzać, podziwiać, wchłaniać, wzbogacać siebie – ale nie w niedzielę. Najlepiej od poniedziałku do piątku. Wówczas jest normalnie. Im bliżej wakacji, tym będzie jeszcze tłumniej. Będzie niewyobrażalnie.

Posted in Uncategorized

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Blue Captcha Image Refresh

*