Koniec sezonu

W tym roku nieco wcześniej, niż zwykle. Zamknięcie sezonu działkowego. W perspektywie zima, zatem trzeba spuścić wodę z rur, kranów i bojlera. Z mrozem nie ma żartów. Zawsze to smutny czas. Trzeba na stałe przenieść się do miasta. Na działce odmienna rzeczywistość. Stare sosny, jałowce, świerki, tuje czy cisy. Wszędzie mech, jak na las przystało. Ale przez cały rok nie da się na działce funkcjonować bez istotnych ograniczeń. Zwierzę miejskie ciągnie w dobrze sobie znane rewiry. Najlepiej funkcjonować tu, i tu. W zimie łatwiej w mieście. Latem w lesie. Oczywiście podział nie jest sztywny. Zawsze jest możliwość “przeskoczenia” z miejsca na miejsce. Szczególnie, gdy przejazd samochodem to ok. godzina. Zamykanie działki to powtarzająca się procedura wykonywanych czynności. Dużo rzeczy trzeba zabrać. Domek i działkę przygotować na mroźne dni. Dobrze sprawdzić, czy wszystko jest zabezpieczone. Drzwi pozamykane, alarm włączony, rynny wyczyszczone z igieł. Najważniejsze: czy z wodą jest wszystko w porządku i nic nie przecieka. W zasadzie to smutny dzień. Coś się kończy. Na otarcie łez ostatni, krótki spacer nad pobliski Bug i jego zakola. Jak zawsze – piękne widoki. Na szczęście jest perspektywa: przyjdzie wiosna i nastąpi uruchomienie kolejnego działkowego sezonu. Coś uschniętego się wytnie, coś nowego – posadzi. Zacznie się znowu ruch, działkowa codzienność. Zdecydowanie inny świat, niż ten miejski. Niech ten dualny stan trwa jak najdłużej. Póki co – aby do wiosny!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Blue Captcha Image Refresh

*