Finansowe kompetencje

W szerszym ujęciu – kompetencje ekonomiczne. Niezbędne dla ekipy sprawującej władzę. Jeżeli ich brak, robi się nie przyjemnie. Rządzenie państwem i jego zasobami to trudne przedsięwzięcie. Żeby podołać tak trudnemu i odpowiedzialnemu zadaniu, potrzebne są rozliczne kompetencje. Trzeba rozumieć ekonomiczną rzeczywistość i zależności, które decydują o stanie finansów. W przeciwnym razie zdani jesteśmy na ciągłe pożyczanie i narastanie długu publicznego. Dlatego tak ważne są kompetencje władzy. Nie tylko te, które pozwalają na “dożywotnie” okupowanie “wygodnych stołków”. Jeżeli rządzącym brakuje wiedzy i doświadczenia w zakresie funkcjonowania finansów publicznych, zaczynają pożyczać pieniądze. Uważają, że w ten sposób przedłużą swoje trwanie na upragnionych stołkach. W końcu nadchodzi jednak czas weryfikacji. Ekonomia nie pozwala na politykę typu hulaj dusza, piekła nie ma. Zderzenie z rzeczywistością i twarde lądowanie jest nieuchronne. Chyba, że rządzący idą w końcu po rozum do głowy i wsłuchują się w głos znawców przedmiotu. Jeszcze jest chwila czasu. Konieczne jest szybkie zejście z poziomu siedmiu procent deficytu budżetowego. To jest stan zwiastujący przyszłą katastrofę. Znane są propozycje uzdrawiające finanse publiczne poprzez cięcia wydatków i oszczędności. Trzeba “tylko” działać. Bez zwłoki. Bez trwogi o własne stołki.

P.S. Patrz niektóre wcześniejsze wpisy, nawet sprzed 10-ciu lat: Oszczędności wzięte. Zagarnięcie konstytucyjne. Przyrost długu. Oszczędności budżetowe. Deficyty budżetowe. Cięcia wydatków. Budżet 2025. Podatkowy galimatias. Siedem procent.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Blue Captcha Image Refresh

*