Kierunek Kołobrzeg
Jak co roku trzeba się udać nad polski Bałtyk. Nieco później, niż zwykle, ale tak się złożyło. Cel główny – zdrowotność. Fizyczna i psychiczna. Przyda się trochę jodu i nadmorskich spacerów. Jednak równie ważne jest oderwanie się, choćby chwilowe i częściowe, od zagmatwanego świata zagranicznego i krajowego. Coraz bardziej to wszystko pokręcone, niebezpieczne i zwyczajnie głupie. Nie do ogarnięcia w ramach zasad racjonalności, prawdy i elementarnej uczciwości. Aż się nie chce tego wszystkiego słuchać i oglądać. Należy się choć chwila oderwania się od rozmaitej paskudności. Oczywiście relaksacyjna zasłona nie jest szczelna. Co nieco zawsze przenika. Ale nie tak bezpośrednio i brutalnie, jak w domowej, warszawskiej codzienności – natłoku rozmaitych, “dziwnych” informacji z kraju i zagranicy. Trzeba dać odpocząć wewnętrznym narzędziom rozpoznawania i oceny rzeczywistości. Zwolnić tempo i odsunąć na bok irytujące odsłony miałkiej codzienności. Tylko tydzień i aż tydzień. Dla odpoczynku i wyciszenia. Nabrania sił. Spróbowania innego otoczenia, odmiennej codzienności. Już od jutra. Z samego rana. Pociągiem. Nad morze. Do Kołobrzegu.
Leave a Reply