Podatkowy galimatias

Przed wyborami padają zapewnienia i obietnice. Aktualnie rządzący rozpowiadali, że jak wygrają i przejmą władzę, zwiększą kwotę wolną od podatków do 60 tysięcy złotych. Za rok kolejne wybory, a tu nic. Gruszki na wierzbie. Nic dziwnego, że kasa pusta, jak przez 3 lata pieniążki płynęły i płynęły w celu realizacji “nadzwyczaj ważnych” potrzeb społecznych. W końcu dorobiliśmy się sytuacji, w której wydatki socjalne osiągnęły poziom krajów skandynawskich. Niestety, poziom dochodów budżetowych w Polsce jest niewystarczający za sprawą relatywnie niskich podatków. Jak się chce dużo wydawać, to trzeba umieć gromadzić odpowiednie środki. Jeśli przychody budżetowe są niskie, a wydatki niewspółmiernie wysokie, to kierunek jest jeden – bankructwo. Grecja dała niechlubny przykład, o którym zdają się zapominać kolejni rządzący. Aktualnie pojawiła się propozycja “poluzowania” podatkowego polegająca na podwyższeniu progu podatkowego do 130 tysięcy z jednoczesnym wprowadzeniem nowej, trzeciej stawki – 24% dla dochodów z przedziału 130 – 150 tysięcy. Jednocześnie postanowiono uzyskać nieco przychodów od przedsiębiorców. W sumie propozycja niewiele wnosi. System podatkowy ma wiele luk i wad, które trzeba wyeliminować i stworzyć czytelny, prosty, zrozumiały układ. Przede wszystkim system podatkowy nie może być dziurawy i zezwalać na nie płacenie czy unikanie danin publicznych. Trzeba także tworzyć oszczędności i wycofywać się z nieefektywnego rozdawnictwa pieniędzy. Najnowsza propozycja jest niezadawalająca i niewystarczająca. Sprawia wrażenie zrobionej “na chybcika”, pod ciśnieniem zbliżających się wyborów. Wydaje się, że rządzący liczą na veto Prezydenta. Będą mogli ogłosić, że chcieli coś zrobić, ale Prezydent im to uniemożliwił. W ten sposób rzeczy będą się toczyć, jak się toczyły ku zadowoleniu wszystkich tych, którzy korzystają z istniejącego, podatkowego galimatiasu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Blue Captcha Image Refresh

*