Przed wyjazdem

Dopada potrzeba. Sygnalizowana od dłuższego czasu. Tłumiona, odwlekana, racjonalizowana. Nie teraz, później, kiedy indziej. Aż w końcu potrzeba wymusiła. Trzeba zostawić wszystko i wyjechać. Jak najszybciej, chociaż „na krótko”. Jeszcze tylko decyzja „gdzie”. Zwiedzanie czy leżenie. W ciepełku czy raczej w wiosennej aurze. Zima w lutym jakoś nie przekonuje. W Polsce na południu wielki smog, w Europie lawiny i śnieg wszystko zasypuje. Może dalej, może trochę bliżej. Niepewność. Brak zdecydowania. Tu by się chciało, tego też szkoda. Najlepiej tu i tu. Powinno być trochę ciepło. Może jakiś rejs? Niech trochę pobuja. Jeszcze tylko gdzie. Blisko nie da rady, nikt nie pływa. Mróz, lód, kra, opady śniegu. Nie ma podaży, nie ma popytu. Trzeba dalej. Chociaż trochę wiosny zimą. Ale nie na antypody. Nie chce się tracić czasu na przeloty. W końcu zapada decyzja. Jeszcze tylko koordynacja terminów i bęc! Jazda! Jest okienko czasowe, może będzie i pogodowe. Nie ma co czekać, warto szybko wyjechać. Odpocząć psychicznie. Oderwać się od otoczenia. Od głupich spraw. Od nie zawsze mądrych ludzi. Przewietrzyć się. Nowa okolica leczy i odmienia. Dużo nowych atrakcji, nieznanych miejsc, odpoczynku i swobody niezależnego myślenia. Czy się wszystko uda? Warto wierzyć, trzeba być optymistą. Wszystko już spakowane. Nie ma odwrotu. Kilka godzin i odlot.

Posted in Uncategorized

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Blue Captcha Image Refresh

*