Dno

Dno i dwa metry mułu. Tak się drzewiej powiadało. Aktualnie życie jakby schamiało. Klną jak żule i ulicznice. Zrozumienie tego slangu to sztuka.  Żadnego honoru i godności. Łamią podstawowe wartości. Kłamią w żywe oczy. Przekręcają fakty. Udają gorszych, aniżeli są. Sami siebie nie szanują. Dają się podsłuchiwać. Żerują na pracy innych. Szczują jednych przeciw drugim. Obiecują gruszki na wierzbie. Opowiadają obywatelom bajki. Żyją sztuczną rzeczywistością. Sami nic sensownego nie robią. Co najwyżej kłócą się zawzięcie. Żyją swoimi sprawami. Własnymi antagonizmami. Są sami dla siebie. Sporo chlają. Po pijaku decydują. Od czasu do czasu niby coś głosują. Zaczęli lać się po mordzie /na razie symbolicznie!/. Grożą sobie opluciem. Afery wywołują. Głównie dla siebie kombinują. Nasyłają na siebie specjalne służby. Zdaje się, że zwyczajnie niektórzy kradną. Każdy kombinuje. Publicznie coś demonstruje. Światek pełen ułomności. W zasadzie to obywatele specjalnej troski. Czasem ogólne spektakle zwołują. Udają, że nad sprawami publicznymi debatują. Każą się ciągle wybierać. Z tej samej, zamkniętej trupy. Skrzykują się co jakiś czas do kupy. Ustalają, co do kogo należy. Potem Wisła sobie płynie, po spokojnej krainie. Nie wiadomo, o co chodzi. Najmądrzejszy w głowę zachodzi. Nikt nic nie wie. Największy porządek panuje w chlewie. Wiadomo, gdzie żłób, a gdzie świnie. Jest karma, jest cykl produkcyjny. Potem mięsko wędruje. Nie tylko po rodzimej krainie. Tu jest ład i porządek. Żadna świnia nie przeklina. Nie oszukuje. Tuczy się i mięsko oferuje. Obywatelom służy. Potrzeby zaspakaja. Nikogo nie łaja. Nie wykorzystuje. Żyje dla innych. Wprawdzie się tuczy, ale ku pożytkowi ogólnemu. Burd tu nie ma. Chamstwa i łajdactwa. Przekupstwo nie istnieje. Świnia porządna względem drugiej świni. Chlewik to całkiem sympatyczna przestrzeń. Kultura spokoju. Proste wartości. Porządek. Pożyteczność. Przyszłość. Zupełnie coś innego, aniżeli ta pierwsza, opisywana rzeczywistość. To jednak na szczęście tylko sen. Przewidzenie. Nikomu normalnemu nic takiego nie przyszłoby do głowy. Iluzja, intelektualne swobodne przemieszczenie. W kraju nad Wisłą, na tej zielonej wyspie, szczęśliwej krainie, to zwyczajna niedorzeczność. Mara senna, paskudna. Gdyby jednak sen trwał dłużej?  To lepiej żyć w chlewiku. Tam świnia świni nie podkłada świni.

Posted in Uncategorized

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Blue Captcha Image Refresh

*