Dębki 2013

Długa jazda. Nareszcie. Wejherowo. Krokowa. Odargowo. Dębki. Wjazd. W lewo albo w prawo. Innej możliwości nie ma. Wczesne popołudnie. Wrażenie piorunujące, co rok jeszcze silniejsze. Wąska droga. Na niej zwarte kłębowisko. Jest w nim wszystko. Samochody z dwóch stron. Morze ludzkie. Niezliczone ilości wózków dziecinnych. Rowery. Pojazdy na pedały. Motorynki. Psy. Rzadziej koty. Wszystkie barwy. Dźwięki. Hałasy. Piski. Krzyki. Klaksony. Łokieć w łokieć. Maska w maskę. Zderzak w zderzak. Tłum ludzi. Pojazdy wszelakie. Zwierzaki. Dzieciaki. Jazgot. Zapachy. Ryby smażone. Frytki. Kiełbasy. Kapusta. Grille. Jak to się mieści. Jak to się przemieszcza. Jak to żyje. Mieszanina wszelaka. Koegzystencja. Kooperacja. Konkurencja. Wakacje. Praca. Odpoczynek. Do lasu. Na plażę. Na wyżerkę. Napić się. Na deser. Zabawić się. Pokrzyczeć. Na karuzelę. Na disco. Na szanty. Na występ. Pogapić się. Posłuchać.  Coś kupić. Kramików tyle. Wszystkie sprzęty. Wszystkie ciuchy. Olejki i kremy. Kosmetyki. Co kto chce. Rybki z morza. Wędzone. Marynowane. Smażone. Gotowane. Filety, w całości, z ogonem, z ością. Na piasek. Leżaki, kocyki, namiociki, parawany, parasole, materace, torby, siatki, plecaki, wózki, wózeczki, nosidełka, łopatki, grabki, foremki, wiaderka. Pogoda. Słońce. Bezwietrznie. Wszyscy nad morze. W morze. Jak najbliżej. W wodę. Tam główne kłębowisko. Fala ludzka się przewala. Jak zimniej, jak wieje, pod wydmy. Tam zaciszniej. Jakby cieplej. Parawany. Namioty. Pledy. Koce. Gorące napoje. Na rozgrzewkę. W morzu i przy brzegu pusto.

Po co tutaj jeździć? Bo jest magicznie. Przepięknie. Natura dla tego miejsca łaskawa. Szerokie plaże. Bez żwiru i kamieni. Piękny piasek. Taki prawdziwy piasek, bałtycki. Pełno zieleni. Wydmy niskie i wysokie. Piaszczyste i porośnięte. W tle wysokie sosny. Także wydmy nimi obrośnięte. Niezliczone grzyby, jagody, borówki, jeżyny. Piękne lasy. Na wschód do Karwi, na zachód do Białogóry. Spacerować, jeździć na rowerze. Nie trzeba używać głównej arterii. Można bokiem, lasem, równolegle. Bez hałasu, bez handlu, bez tumultu. Piaśnica, która wpływa do morza. Co roku inny jej kształt, inne ukształtowanie nadbrzeża. Ruchome piaski, ruchomy brzeg. Można spłynąć kajakiem do morza. Niezwykle urokliwe miejsce. Oby nie zadeptać, nie zniszczyć. Pomimo szalonego kłębowiska – tłumu – masy ludzko zwierzęco samochodowej na centralnej arterii gdzieś się to nad brzegiem i w lesie rozpływa. Jest bardziej pusto, niż gdzie indziej, bo tak naprawdę pusto to było tu jeszcze jakieś 20 lat temu. Za rok pewnie znowu trzeba będzie tutaj zajrzeć. Popatrzeć. Podziwiać. Pozachwycać. Ponarzekać. Ale jak zawsze miło wspominać. Każdy ma jakieś swoje ulubione miejsce. Do końca nie wiadomo dlaczego. Takie swoje klimaty.

Posted in Uncategorized

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Blue Captcha Image Refresh

*