Giverny

Najpierw dworzec Saint Lazare. Pociągiem do Vernon. Na peronie w Vernon z pociągu wysiadają prawie wszyscy. Zdumiewająco dużo ludzi. Wszyscy w jednym kierunku. Do autobusów. O dziwo, jest ich tyle, że mrowie ludzkie jakoś się w nich mieści. Jeden kierunek. Cel pielgrzymki: świątynia impresjonistów. Dokładniej: ich Guru. Mieszkał tutaj od 1883r aż do śmierci w 1926r. Z Giverny  związał połowę swojego życia. Po drodze: kościół z cmentarzykiem, na którym spoczywa wraz z rodziną. Ukochał to miejsce i w nim pozostał. Kiedyś często odwiedzany przez przyjaciół, dzisiaj przez niekończące się rzesze zauroczonych Jego sztuką wielbicieli, turystów, ciekawskich.  Historyczny hotel Baudy, niegdyś jedyny. Tutaj zatrzymywali się przyjaciele impresjoniści, goście, młodzi adepci sztuki, interesanci. Działa do dziś. Nostalgiczna atmosfera, dobra kuchnia. Dalej już dom z pracownią i ogrody mistrza. Zadziwiające. Tłum jakby się rozpłynął. W rozległej przestrzeni. Nie wszyscy wybierają ten sam kierunek. Można wejść i chłonąć atmosferę domostwa. Jadalni, pięknej kuchni, sypialni i pracowni obwieszonej obrazami.  Teraz ogrody. Bajeczne. Kolorowe. Wszystkie możliwe rośliny. Oszałamiająca zieleń i kolorystyka. Ich kreator przyznawał się do dwóch profesji: malarstwa i ogrodnictwa. Przyznawał, że się tylko na tym zna. Kierunkowany poczuciem wewnętrznej estetyki, ale także potrzebą stworzenia przestrzeni doznań artystycznych. To samo w sobie interesujące doświadczenie pejzażysty: osobiste tworzenie przedmiotu kreacji artystycznej. Stąd już tylko konieczne następstwo: przelewanie  na płótno wrażeń /impresji/ zachwycającego otoczenia. W tym przypadku zjawiskowej urody ogrodu, o którym sam powiadał, że nie ma takiego drugiego na świecie. W tym miejscu, niczym architekt zieleni, zaprojektował stawy z unikalną roślinnością. Ostatnie lata artystycznej aktywności poświęcił wyłącznie ich urokowi. Nenufary. O różnych porach dnia i roku. Promienie światła w odbiciach wody. Światła i cienie. Urokliwe. W kolorystycznych tonacjach, przebłyskujące kroplami wody i poruszane tchnieniem wiatru. Ciągle inne. Niepowtarzalne. Całe serie. Monotematyczne wystawy. W końcu dar dla narodu francuskiego z okazji zakończenia I Wojny Światowej – „Wielkie dekoracje” ukończone kilka miesięcy przed śmiercią. Są to ogromnych rozmiarów płótna przedstawiające nenufary. Są prezentowane w sposób zarekomendowany przez ich Twórcę. Muzeum de l’Orangerie. Cudowne.

Z okresem pracy twórczej związanej z zamieszkiwaniem w Giverny wiążą się osobiste i zawodowe losy artysty. Odchodzą przyjaciele i członkowie rodziny. Od grudnia1919r, po śmierci Renoira, pozostaje ostatnim żyjącym impresjonistą. Od czasu osiedlenia w Giverny los stał się jakby łaskawszy. Ogromna praca i wymagania wobec siebie samego przyniosły efekty. Od wykpiwanego i wyśmiewanego dziwaka – nieudacznika do artysty rewolucjonizującego spojrzenie na sztukę. Od dzieł odrzucanych przez oficjalne gremia akademików – do ozdoby i chluby najwybitniejszych galerii sztuki. Od nielicznych zwolenników po pierwszorzędne miejsce w historii sztuki i miliony zachwyconych zwolenników na całym świecie. Giverny jest ich świątynią. Miejscem kultu. Przybywają. Każdy chce tu być. Doznania są trwałe, fascynujące i niepowtarzalne. Nie da się ich zapomnieć ani zagubić.

Posted in Uncategorized

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Blue Captcha Image Refresh

*